Eugeniusz Ogrodowicz, gospodarz Schroniska PTTK na Hali Krupowej opowiada o swojej niemal 40-letniej historii w paśmie Policy
Pana rodzina związana jest z górami od lat. Prowadzicie Schronisko PTTK na Hali Krupowej, pan i dzieci jesteście ratownikami GOPR. Góry macie we krwi, czy miłość do nich zaczęła się od jakiegoś konkretnego wydarzenia?
Ja pochodzę z Wielkopolski, z Gniezna, ale za dzieciaka jeździłem na kolonie i obozy w Sudety. To były obozy wędrowne z zakładu pracy ojca, lata 70 poprzedniego wieku, głęboka komuna (śmiech). Prawdziwa przygoda zaczęła się w szkole średniej. Mieliśmy taką ekipę, z którą jeździliśmy w Tatry.

Z Tatr przez Beskid Niski, Sądecki i Pieniny, aż do Schroniska na Hali Krupowej
Jakie jest Pana pierwsze wspomnienie schroniska na Hali Krupowej?
Byłem w nim zaledwie dwa czy trzy razy zanim zostałem gospodarzem, nie myślałem wtedy, że będę kiedyś będę tu urzędował. Wszystko zaczęło się w Tatrach, na Ornaku [Schronisko PTTK na Hali Ornak – red.], gdzie trzy lata pracowałem na recepcji i w bufecie. Tam poznałem żonę, później urodził się syn Maciek i pomyślałem, że fajnie byłoby samemu prowadzić taki obiekt. Przed Krupową spędziliśmy jeszcze sześć lat w Bartnem [Bacówka PTTK w Bartnem – red.], potem rok w Krynicy w Domu Wczasowym “Rzymianka” i dwa lata w Bacówce pod Bereśnikiem w Szczawnicy. Maciek z żoną prowadzą schroniska “Trzy Korony” i “Orlica” w Pieninach.
Tyle lat w jednym miejscu, nie nudzi się czasami ta Hala Krupowa?
Idzie już 34 rok… Pierwszych kilkanaście to były trudne czasy. Hala Krupowa to bardzo specyficzne miejsce. Niby położona na głównym szlaku, ale kiedyś przed turystyką masową, była stosunkowo rzadko uczęszczana. Ciężko powiedzieć czy się nudzi. Po tylu latach i w tym wieku ciężko o zmianę i zajęcie się czymś innym (śmiech).

Schronisko PTTK na Hali Krupowej – niespodziewane spotkania
Zupełnie przypadkiem dowiedziałem się, że nasz redakcyjny kolega, Kuba Terakowski pomagał kiedyś w prowadzeniu schroniska.
Do dzisiaj zresztą tak jest! Znamy się już od pierwszego czy drugiego roku prowadzenia Hali Krupowej. Jak mieszkał w Krakowie, to bywał dużo częściej. Obecnie zastępuje nas kiedy jedziemy na urlop. Kuba jest bardzo energicznym i pomocnym człowiekiem. Pomagał zajmować się sferą medialną: stroną internetową, organizował pierwsze spotkania z ludźmi gór, finały WOŚP, zbiórki pieniędzy, zainicjował akcję Dawcom w Darze, zimaki [zimowe biwaki – red.] i marszony [całodniowe piesze “maratony” – red.].
W jednym z tekstów Kuba pisał o odpalaniu agregatu pochodnią, codziennych wyprawach starym UAZem albo skuterem śnieżnym z córką do szkoły, czy o zakładaniu strony schroniska w 1998 roku. Co od tego czasu zmieniło się najbardziej?
Jak myśmy przyszli do schroniska to syn chodził do 5 klasy a córka miała dwa lata. Przez te trzydzieści parę lat bardzo dużo się zmieniło. Na początku nie mieliśmy prądu, korzystaliśmy z agregatu, nie było też drogi dojazdowej. Teraz mamy i prąd i drogę, są lepsze warunki logistyczne, chociażby do dostaw żywności. Prowadzenie schroniska jest dzięki temu znacznie łatwiejsze.
Kiedy w schronisku jest największy a kiedy najmniejszy ruch?
Przez pierwszych kilkanaście lat zimą chodziło bardzo niewielu turystów. Ruch z roku na rok ruch był coraz większy, chociaż w tygodniu wciąż świeci pustkami. Ostatnimi laty w zimowe weekendy potrafią być nawet kolejki, ale środku tygodnia poza sezonem letnim bardzo trudno utrzymać schronisko. Najmniej gości mamy od listopada do kwietnia.

Rekordy i osobliwości Schroniska PTTK na Hali Krupowej
Na waszej stronie dostępna jest nietuzinkowa zakładka “Księga rekordów”.
Tak, ta księga rekordów schroniska powstawała kilkanaście lat temu. Kiedyś pomagał w jej tworzeniu pomagał Kuba.
Kto i kiedy zamówił u was 500 bigosów?
To był bodajże rajd organizowany przez PTTK Rabka, Rajd imienia Trybowskich, około 20 lat temu. Więcej nie mieliśmy już takich zamówień.
Najwierniejszy turysta odwiedził was ponad 100 razy. To ktoś z rodziny, jakiś zapalony górołaz, a może właśnie Kuba Terakowski?
Kuba Terakowski to może nawet częściej (śmiech). Jeszcze zanim zostaliśmy gospodarzami na Halę Krupową przyjeżdżali harcerze. Prawdopodobnie chodzi o Darka, jednego z nich. Zaczął bywać w schronisku w latach ‘60.

Historia błędnej nazwy Schroniska PTTK na Hali Krupowej
Właściwa “Hala Krupowa” znajduje się pod wierzchołkiem pobliskiej Okrąglicy, tym samym nazwa schroniska PTTK na Hali Krupowej wydaje się być wynikiem pomyłki. Jaka jest jej historia, czy ktoś wnioskował kiedyś o zmianę?
Pierwsze schronisko powstało w tym samym miejscu w 1935 roku i nazywało się “Pod Policą”. Niemcy spalili je w obławie na partyzantów. Odbudowano je z inicjatywy PTTK, a nowy budynek nazwano “na Hali Krupowej”. Nikt nie mógł mi powiedzieć dlaczego. Być może w tamtych czasach nie było lasu i właściwa Hala Krupowa była większa? A może to po prostu lepiej brzmiało (śmiech)? Tak naprawdę schronisko znajduje się na hali Sidzińskie Pasionki.
Imprezy organizowane w Schronisku na Hali Krupowej
Każdego roku w schronisku organizowany jest Zlot Turystów. W 2023 spotykali się u was już 68 raz, jak wygląda ta impreza?
W przyszłym roku będzie jej 70-edycja. Odbywa się na zakończenie sezonu letniego a organizuje ją Krakowski oddział PTTK. W szczytowych momentach tego zlotu było nawet około 2-3 tysięcy ludzi! Kiedyś PTTK działał bardzo prężnie, bo w okolicy funkcjonowało wiele oddziałów. Z roku na rok frekwencja malała, ale to nadal jest dość liczne spotkanie. Odbywa się w pierwszą niedziela października. Innym dużym wydarzeniem jest Juzyna na Holi organizowana przez Związek Podhalan, czyli spotkanie górali Babiogórskich, Orawskich i Podhalańskich.

Jakie miejsca w górskiej okolicy są pańskimi ulubionymi?
Takim pięknym miejscem jest Złota Grapa. Z zielonego szlaku na Zawoję schodzimy w dół do największej ostoi limb. To moje ulubione miejsce na wyciszenie się. Można podumać i zastanowić się nad tym co się robi w życiu (śmiech).
Niedźwiedzie w Beskidzie Żywieckim, w Paśmie Policy
Jak często do schroniska zawędruje niedźwiedź?
W tym roku jeszcze nie widziałem, ale żona spotkała niedźwiadka na spacerze. Kilkanaście lat temu mieliśmy stałego bywalca, przez całe lato nam dokuczał – rozwalał kosze, wchodził prawie do drewutni. Prawdopodobnie odrzuciła go matka, takie rozrabiają najbardziej. Myśleliśmy nawet, żeby ogrodzić schronisko pastuchem, ale w końcu sobie poszedł. W tym roku leśniczy mówił, że były dwa: jeden na Cuplu a drugi na Kiełku, skąd od kilku lat daleko się nie rusza.

Jakie są kulinarne specjały schroniska?
Pierogi z jagodami to nasz największy specjał, przygotowujemy ich najwięcej. Poza tym drożdżówki z jagodami, naleśniki z serem, pierogi ruskie i bardzo chwalona szarlotka.
Na koniec, jeśli mógłby Pan dotrzeć do osób przychodzących na Halę Krupową i coś im przekazać albo o coś poprosić to co by to było?
Turystyka od kilku lat zmieniła charakter na masową porównując do tego, jak się pracowało 30 czy 40 lat temu. Czasami, szczególnie kiedy mamy duży ruch to przydałoby nam się więcej wyrozumiałości (śmiech).
Eugeniusz Ogrodowicz – gospodarz Schroniska PTTK na Hali Krupowej, związany z nim od 36 lat, były gospodarz Bacówek PTTK w Bartnem oraz pod Bereśnikiem w Szczawnicy.
Tekst ukazał się w Magazynie na Szczycie nr 8/2024: https://magazynnaszczycie.pl/artykul/eugeniusz-ogrodowicz-n1311959
Czytaj dalej o Beskidzie Żywieckim – „Wojna na Pędzle” burzliwa historia turystyki babiogórskiej: https://kubapolanowski.pl/index.php/2026/03/08/babia-gora-historia-turystycznej-wojny-na-pedzle/